Ani się obejrzę, a
kolejny rok dobiegnie końca. Minął on tak szybko, że jeszcze nie do końca,
wierzę w to, że za chwilę zacznie się następny. Mam wrażenie, że zatrzymałam
się w czasie i nie mogę dotrzymać kroku jego upływowi. Nadal żyję gdzieś w
przeszłości, tęsknie za minionymi chwilami i nie mogę pogodzić się z ich
bezpowrotnym odejściem. Ale muszę w końcu się otrząsnąć, zostawić wspomnienia
za sobą. Zacząć żyć teraźniejszością i skupić się na przyszłości. Nowy Rok jest
idealną okazją by odmienić swoje życie. Wraz z jego przyjściem rozpoczyna się
nowy etap , nie tylko na świecie, ale i w naszej egzystencji. Jest to czas
postanowień i zmian na lepsze. Z okazji jego przyjścia chciałabym zrobić małe
podsumowanie prawie zakończonego 2014 roku oraz zastanowić się, jakie zmiany
chciałabym wprowadzić w ciągu następnych niemiłosiernie zbliżających się
dwunastu miesięcy.
Dokonując wiwisekcji całego mojego życia, mogę bezapelacyjnie stwierdzić, że rok 2014 był dotąd moim najlepszym. Zupełnie niespodziewanie odmieniło się całe moje życie, a ja sama zmieniłam się o 180 stopni. Najwięcej zmian przyszło wczesną wiosną. Wraz z jej nadejściem, w moim życiu pojawiła się osoba, która wprowadziła najwięcej modyfikacji i sprawiła, że moje rozsądne i odpowiedzialne ja postanowiło się gdzieś schować. Poznałam słodki smak szaleństwa i odmieniłam moje patrzenie na otaczający mnie świat. Oczywiście nie zawsze było kolorowo. Nieraz zdarzyło się, że złociste słońce dające szczęście schowało się za chmurami. Jednak zawsze po jakimś czasie powracało.
Udało mi się także spełnić kilka moich ogromnych marzeń. Zobaczyłam na żywo moich największych idoli, byłam na wielu wspaniałych koncertach, spędziłam mnóstwo czasu z ważnymi dla mnie ludźmi oraz poznałam mnóstwo osób, które nadały i wciąż nadają barw mojej szarej egzystencji.
Mimo wielu pomyślnych zdarzeń, miało miejsce kilka incydentów, których żałuję. Nie. Żałuję to złe słowo. Uważam, że każde wydarzenie miało jakiś wpływ na moją osobowość i te niepomyślne były dla mnie ważnymi lekcjami, za które mimo wszystko jestem wdzięczna losowi. Jednak chciałabym być lepsza niż jestem teraz. Jak już wcześniej wspomniałam, w tym roku poznałam bardzo dokładnie jak smakuje szaleństwo i z czasem zaczęłam przekraczać jego dopuszczalne granice. Na początku wystawiam tylko za nią duży palec u nogi, jednak ostatnio przekroczyłam ją całkowicie. W porę zauważyłam, że zmierzam ścieżką prosto w dół. Zorientowałam się, że teraz jest idealny moment, żeby z niej zawrócić i zacząć piąć się w górę. Póki nie jest za późno.
I ta konkluzja pozwoli mi gładko przejść do postanowień noworocznych. Tak naprawdę wszystko co pragnę osiągnąć, mogę zawrzeć w stwierdzeniu: „Będę lepsza”. I nie są to tylko puste słowa. Zrobię wszystko by osiągnąć wyznaczony cel, lecz zamierzam się przy tym dobrze bawić. Jednak bez większego przekraczania granic. Odrobinę jednak trzeba. W końcu bez odrobiny wariactwa nie ma prawdziwej radości.
Wiem, że jest dopiero 29 grudnia, ale już pragnę Wam życzyć szczęśliwego, niezapomnianego Nowego Roku oraz żebyście pozostawili poprzedni bez zbędnych sentymentów za sobą.
Dokonując wiwisekcji całego mojego życia, mogę bezapelacyjnie stwierdzić, że rok 2014 był dotąd moim najlepszym. Zupełnie niespodziewanie odmieniło się całe moje życie, a ja sama zmieniłam się o 180 stopni. Najwięcej zmian przyszło wczesną wiosną. Wraz z jej nadejściem, w moim życiu pojawiła się osoba, która wprowadziła najwięcej modyfikacji i sprawiła, że moje rozsądne i odpowiedzialne ja postanowiło się gdzieś schować. Poznałam słodki smak szaleństwa i odmieniłam moje patrzenie na otaczający mnie świat. Oczywiście nie zawsze było kolorowo. Nieraz zdarzyło się, że złociste słońce dające szczęście schowało się za chmurami. Jednak zawsze po jakimś czasie powracało.
Udało mi się także spełnić kilka moich ogromnych marzeń. Zobaczyłam na żywo moich największych idoli, byłam na wielu wspaniałych koncertach, spędziłam mnóstwo czasu z ważnymi dla mnie ludźmi oraz poznałam mnóstwo osób, które nadały i wciąż nadają barw mojej szarej egzystencji.
Mimo wielu pomyślnych zdarzeń, miało miejsce kilka incydentów, których żałuję. Nie. Żałuję to złe słowo. Uważam, że każde wydarzenie miało jakiś wpływ na moją osobowość i te niepomyślne były dla mnie ważnymi lekcjami, za które mimo wszystko jestem wdzięczna losowi. Jednak chciałabym być lepsza niż jestem teraz. Jak już wcześniej wspomniałam, w tym roku poznałam bardzo dokładnie jak smakuje szaleństwo i z czasem zaczęłam przekraczać jego dopuszczalne granice. Na początku wystawiam tylko za nią duży palec u nogi, jednak ostatnio przekroczyłam ją całkowicie. W porę zauważyłam, że zmierzam ścieżką prosto w dół. Zorientowałam się, że teraz jest idealny moment, żeby z niej zawrócić i zacząć piąć się w górę. Póki nie jest za późno.
I ta konkluzja pozwoli mi gładko przejść do postanowień noworocznych. Tak naprawdę wszystko co pragnę osiągnąć, mogę zawrzeć w stwierdzeniu: „Będę lepsza”. I nie są to tylko puste słowa. Zrobię wszystko by osiągnąć wyznaczony cel, lecz zamierzam się przy tym dobrze bawić. Jednak bez większego przekraczania granic. Odrobinę jednak trzeba. W końcu bez odrobiny wariactwa nie ma prawdziwej radości.
Wiem, że jest dopiero 29 grudnia, ale już pragnę Wam życzyć szczęśliwego, niezapomnianego Nowego Roku oraz żebyście pozostawili poprzedni bez zbędnych sentymentów za sobą.

