piątek, 16 stycznia 2015

Wish You were here...

    Tęsknota jest jednym z najgorszych uczuć, jakich można doświadczyć. Cholerny brak kogoś lub czegoś nie daje nam spokoju, wywołuje smutek na naszej twarzy. Gdy wszystko wydaje się być dobrze, ona jedna potrafi zniszczyć wszystko.
    Są różne rodzaje tęsknoty. Jedną z najtrudniejszych do przeżycia jest nagła utrata kogoś nam bardzo bliskiego. Ludzie umierają albo odchodzą. Po prostu nas zostawiają. Sama nie wiem co gorsze. Gdy ktoś umiera, bardzo cierpimy, jednak wiemy, że ta osoba nie chciała nas opuścić. Wiemy, że nas kochała, byliśmy dla niej ważni przez cały czas. Ból jest ogromny. Ale gdy ktoś odchodzi i mamy świadomość, że żyje tuż obok nas, jest szczęśliwy i nie odczuwa braku naszej osoby obok siebie, żałość jest jeszcze większa. Rozpadamy się na malutkie kawałeczki. Nie wyobrażamy sobie dalszego egzystowania. Wszystko nam przypomina przeszłość i nie jesteśmy w stanie skupić się na teraźniejszości. Oddalibyśmy wszystko, żeby ta osoba wróciła.
    Lecz ta tęsknota jednak mija. Czas leczy rany, nasze serce powoli składa się w całość. I nawet przestaje nam brakować tej osoby. Godzimy się z jej odejściem. Mimo tego, że wiemy iż była ona ważną częścią naszego życia, przyzwyczajamy się do jej braku. I tylko czasem tęsknimy. Już nawet nie za tą osobą, tylko za chwilami z nią przeżytymi. Ta tęsknota nie sprawia tak dużego bólu. Czasami tylko wpędza nas w nostalgiczny nastrój, który szybko mija. Znowu zaczynamy żyć teraźniejszością. Jest dobrze. I rzadko zdarza nam się cierpieć z powodu przeszłości.
    Jest jeszcze jeden rodzaj tęsknoty. W życiu bardzo różnie bywa. Czasami nie zauważamy, jak blisko z kimś jesteśmy. I nawet nie zauważamy, że ta osoba zniknęła. Odeszła, nie ma jej. I co z tego? Nie przejmujemy się tym zbytnio. Jednak po jakimś czasie uświadamiamy sobie, że nic nie jest już tak jak wcześniej. Spostrzegamy, że ten ktoś był dla nas naprawdę ważny. Ale jego nie ma. I nic nie można z tym zrobić. Ból może nie jest zbyt silny, jednak i tak wywołuje smutek i przygnębienie.
    Tak właśnie się teraz czuję. Potrzebowałam naprawdę dużo czasu, żeby sobie uświadomić, że pewna osoba była dla mnie w jakiś sposób ważna. Może nie byłam z nią jakoś bardzo blisko, ale i tak mi jej brakuje. Mieliśmy wiele wspólnych przeżyć. Zawsze mieliśmy o czym rozmawiać. Na praktycznie każdy temat. Mogłam się śmiać i płakać. Mimo tego, że nie spędzaliśmy ze sobą zbyt wiele czasu, darzyliśmy się zaufaniem.
    Nie miałam wpływu na to, że tak się to wszystko potoczyło. Widocznie tak musiało być. Na co dzień nawet nie myślę o tej osobie. Ale czasem dotkliwe odczuwam jej brak. I oddałabym wszystko, żeby było jak dawniej.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz